piątek, 28 listopada 2014

Wstęp

Połowa stycznia roku 1979... 
         W Polsce koło Krakowa urodziła śliczna dziewczynka. Jednak tej samej nocy, gdy wrócili do domu ze szpitala przybyło dwoje obcych ludzi. Małżeństwo obudził jakiś hałas w pokoju małej.
- Marek, co się dzieje? - spytała kobieta o czarnych włosach.
- Nie wiem, ale chyba to dochodzi z pokoju Amelii. Pójdę sprawdzić. - odparł wysoki mężczyzna o słomianych włosach. Mężczyzna już kierował się tam, ale nim doszedł do pokoju swojej córki coś przykuło jego uwagę za oknem podwórka przed domem. Zbliżył się do okna i zauważył parę młodych ludzi... w pelerynach! Kobieta miała chyba rude włosy, ale trudno w tych ciemnościach coś dostrzec. Jedno było pewne: kobieta trzymała coś w ramionach, a mężczyzna jakąś kopertę. Oboje podeszli do ich drzwi i ułożyli to coś na progu domu, a mężczyzna położył list na kocyku tobołka. Stanęli na ulicy wpatrując się... chyba w tobołek. Kobieta położyła głowę na ramieniu mężczyzny, a po chwili rozpłakała się. Chwilę potem... zniknęli! Marek upewnił się, że ich nie ma i zszedł na dół. Wyszedł na zewnątrz i zobaczył na progu swojego domu tobołek, a w nim małe kilkumiesięczne dziecko. Przy nim zauważył kopertę. Mężczyzna wziął kopertę. Była zaadresowana do nich, chwilę potem wziął dziecko na ramiona i wszedł na górę do żony, która próbowała uspokoić córkę.
- Skarbie, co się dzieje? Co to za dziecko? I co to za list? - pytała kobieta.
- Kochanie... Zobaczyłem dwoje osób... - i tu opowiedział ze szczegółami co zobaczył, a potem razem z żoną przeczytali te oto słowa:
Drodzy, państwo McGray.
         Przygarnijcie naszą córkę. Nazywa się Nicolette Lilianne Potter, ale jak chcecie możecie ją nazwać inaczej. Urodziła się 21 grudnia 1978 roku. Gdzieś w połowie jej życia przyjedźcie do Anglii, bo tam mieści się szkoła, do której jest zapisana od urodzenia. Po prostu przyjedźcie tam, będzie miała bliżej do szkoły.
         Dziwi was, że ani my, ani jej rodzice chrzestni, czy ktokolwiek inny nie może jej przygarnąć? Nie możemy wam dokładniej wyjaśnić, ale powiemy wprost: Grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo ze strony magicznego świata, a u Mugoli będzie bezpieczna. Jeśli chodzi o drugich opiekunów to trochę się pokłóciliśmy, ale zgodzili się być jej rodzicami chrzestnymi.
         Na ten list zostało rzucone
zaklęcie maskujące. Gdy Nicole będzie czytać niniejszy list przeczyta nasze słowa do niej, więc nie musicie jej wyjaśniać dokładnie kim jest. Dajcie jej tylko ten list i powiedzcie, by go przeczytała. My jej w liście wyjaśnimy kim jest i co ma zrobić.
         Jeśli nie wiedzielibyście, gdzie kupić dla Nicole szkolne rzeczy to skontaktujcie się z tym, kto przyjdzie po nią.
         Jeszcze jedno. Nicole będzie mieć dwóch braci – Harry'ego i Jacka.
Pozdrawiamy serdecznie i z góry dziękujemy, że będziecie się naszą córką opiekować.
Lily i James Potterowie.
P.S. Dopóki nie skończy 11-stu lat nie mówcie jej o tym liście i jej prawdziwej rodzinie. Traktujcie ją jak swoją PRAWDZIWĄ córkę. Tak będzie lepiej.
Oboje spojrzeli na siebie, a potem zeszli do salonu i położyli małą Nicole na tapczanie.
- Skarbie, co robimy? Mamy już Amelię i jeszcze dodatkowo tą małą? - spytała kobieta.
- Spokojnie, poradzimy sobie. Jestem tego pewny. - oświadczył Marek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz